Na początku 2026 roku temat reformy Państwowej Inspekcji Pracy rozpalał emocje wśród przedsiębiorców, pracowników i związków zawodowych. Planowane zmiany miały dać inspektorom PIP bardzo daleko idące uprawnienia, w tym możliwość administracyjnego przekształcania umów B2B i umów zlecenia w umowy o pracę, ze skutkiem wstecznym i natychmiastową wykonalnością.
Dziś wiemy już jedno: ten projekt w obecnej formie został wstrzymany decyzją premiera. Co to oznacza w praktyce dla firm i czy przedsiębiorcy mogą spać spokojnie?
Na czym polegała planowana reforma PIP?
Projekt przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zakładał fundamentalną zmianę filozofii kontroli. Inspektorzy PIP mieli otrzymać prawo do:
-
wydawania decyzji administracyjnych przekształcających umowy cywilnoprawne w etaty,
-
działania z mocą wsteczną,
-
natychmiastowej wykonalności decyzji, bez konieczności oczekiwania na rozstrzygnięcie sądu.
W praktyce oznaczałoby to, że jedna kontrola mogłaby automatycznie zmienić model zatrudnienia w firmie, generując obowiązek zapłaty zaległych składek ZUS, podatków i potencjalnych roszczeń pracowniczych.
Dlaczego reforma została wstrzymana?
Jak potwierdził minister Maciej Berek w rozmowie z „Pulsem Biznesu”, nie ma zgody Rady Ministrów na dalsze procedowanie projektu w tej wersji. Premier Donald Tusk zlecił resortowi pracy przygotowanie nowego modelu reformy, już bez przyznawania PIP uprawnień administracyjnych do przekształcania umów.
Kluczowe były tu głosy krytyczne ze strony organizacji przedsiębiorców. Federacja Przedsiębiorców Polskich ostrzegała, że projekt:
-
narusza konstytucyjną zasadę swobody działalności gospodarczej,
-
łamie zasadę proporcjonalności i pewności prawa,
-
może wywołać chaos porównywalny z Polskim Ładem.
Zapisz się do newslettera
Zostaw swój adres e-mail i otrzymuj raz w tygodniu poradniki wspierające rozwój Twojej firmy
Co to oznacza dla przedsiębiorców tu i teraz?
Dla wielu firm decyzja o wstrzymaniu reformy to wyraźna ulga. Nie oznacza ona jednak, że temat kontroli umów zniknął.
W praktyce sytuacja wygląda następująco:
-
nie ma obecnie podstaw prawnych, by PIP administracyjnie „zamieniała” umowy B2B lub zlecenia w etaty,
-
kontrole PIP nadal się odbywają, ale w dotychczasowej formule,
-
spory o istnienie stosunku pracy wciąż rozstrzygają sądy pracy.
Co istotne, sama Państwowa Inspekcja Pracy deklaruje, że w okresie przejściowym ogranicza liczbę kontroli, stawiając na działania prewencyjne i edukacyjne.
Reforma wróci, ale w innej formie
Wstrzymanie prac nad projektem nie oznacza jego definitywnego porzucenia. Reforma Państwowej Inspekcji Pracy pozostaje jednym z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy, co oznacza, że Polska nadal jest zobowiązana do jej wdrożenia. Z zapowiedzi rządu wynika jednak, że nowa koncepcja ma odejść od najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań i skupić się na innych mechanizmach wzmacniania nadzoru nad rynkiem pracy. Kluczową rolę ma tu odegrać pogłębiona współpraca PIP z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, w szczególności w zakresie analizy ryzyka i typowania kontroli tam, gdzie faktycznie istnieje wysokie prawdopodobieństwo nadużyć. Większy nacisk ma zostać położony także na działania edukacyjne skierowane zarówno do pracodawców, jak i pracowników, a nie wyłącznie na sankcje. Istotnym elementem nowej reformy ma być również doprecyzowanie definicji stosunku pracy, tak aby ograniczyć rozbieżności interpretacyjne, zamiast wprowadzania automatycznych decyzji administracyjnych o przekształcaniu umów. Dla uczciwych przedsiębiorców może to oznaczać mniejsze ryzyko przypadkowej kontroli, ale jednocześnie większe znaczenie realnej, a nie tylko formalnej, zgodności modelu zatrudnienia z obowiązującymi przepisami.
Umowy B2B i zlecenia nadal pod lupą
Należy przy tym jasno podkreślić, że brak wejścia w życie reformy nie oznacza „wolnej amerykanki” w obszarze zatrudnienia. Państwowa Inspekcja Pracy już dziś bada przypadki wykonywania pracy bez jakiejkolwiek umowy oraz analizuje relacje, w których umowy B2B lub zlecenia w praktyce spełniają cechy stosunku pracy. Równolegle rozwijana jest współpraca z ZUS, która pozwala lepiej identyfikować obszary podwyższonego ryzyka i kierować kontrole tam, gdzie istnieje największe prawdopodobieństwo naruszeń. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorcy korzystający z umów cywilnoprawnych powinni zwracać szczególną uwagę nie tylko na ich treść, ale także na sposób faktycznej współpracy z kontrahentami.
Jeśli zainteresował Cię ten wpis, sprawdź naszą ofertę Kadr i Płac i przeczytaj jak możemy Ci pomóc:
Podsumowanie
Co powinni zrobić przedsiębiorcy w 2026 roku?
Zamiast czekać na kolejną odsłonę reformy, warto już teraz:
-
przeanalizować umowy B2B i zlecenia pod kątem cech stosunku pracy,
-
zadbać o faktyczną niezależność kontraktorów,
-
uporządkować dokumentację i sposób współpracy,
-
przygotować się na kontrole oparte na analizie ryzyka.
Reforma PIP może być chwilowo zamrożona, ale kierunek zmian jest jasny: większa przejrzystość, mniej fikcyjnego samozatrudnienia i większa odpowiedzialność pracodawców.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy model zatrudnienia w Twojej firmie jest bezpieczny podatkowo i pracowniczo, to dobry moment, by zrobić to zanim ustawodawca wróci do tematu z nową energią.
Zaciekawił Cię ten wpis?
Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera, będziemy Ci raz w tygodniu wysyłać informacje o nowych wpisach.
Umów się na bezpłatną konsultację
Rozwijaj firmę dzięki rachunkowości połączonej z doradztwem:
lub