Niemiła niespodzianka dla młodych, którzy liczyli na pełne zwolnienie z podatku. Ministerstwo Finansów potwierdziło, że nadal obowiązuje przepis nakazujący opodatkowanie ryczałtem przychodów ze zleceń do 200 zł. I dotyczy też osób do 26 lat.

To mało logiczne. Wiele młodych osób chwyta się przecież drobnych, dorywczych zleceń, przykładowo studenci rozdający w wakacje ulotki. Wydawało się, że nowe zwolnienie jest przede wszystkim dla nich.

Przypomnijmy, że zerowy PIT dla młodych obowiązuje od 1 sierpnia. Przysługuje osobom do 26 lat na etacie bądź zleceniu. Limit zwolnionych z podatku przychodów to 85 528 zł rocznie. W tym roku z ulgi skorzystają ci, których przychody, liczone od sierpnia do grudnia, nie przekroczą 35 636,67 zł.

Nowe zwolnienie znajdziemy w art. 21 ust. 1 pkt 148 ustawy o PIT. Jednocześnie art. 30 ust. 10 stanowi, że ulgi nie stosuje się do przychodów opodatkowanych ryczałtem. Między innymi zleceń do 200 zł (zawieranych z osobą niebędącą pracownikiem płatnika, który musi potrącić podatek).

Czy oznacza to, że przychody młodego z takiego zlecenia są nadal opodatkowane?

Według Ministerstwa Finansów zwolnienie dla młodych nie ma zastosowania do przychodów obciążonych ryczałtem. Niestety zapłaconego 18- procentowego podatku nie da się odzyskać przy rozliczeniu rocznym. Przychodów opodatkowanych ryczałtem nie wykazuje się bowiem w rocznym zeznaniu.

Ile młody może stracić na tym wyjątku?

Załóżmy, że 22-letni student umówił się na 200 zł za pomoc przy rozładunku towaru. Słyszał o zwolnieniu młodych z PIT, jest więc przekonany, że dostanie całą kwotę. Zleceniodawca musi jednak potrącić zryczałtowany 18-procentowy podatek, student otrzyma więc tylko 164 zł.

Czy da się uniknąć podatku?

Sposoby są trzy. Pierwszy, najprostszy, zamiast 200, dać 201 zł. Drugi, połączyć umowy, np. zamiast dwóch podpisać jedną, tak żeby należność przekroczyła limit. Trzeci, przyjąć do rozliczenia stawkę godzinową, wtedy nie zapłacimy podatku, nawet jeśli zapłata nie przekroczy 200 zł.

Opodatkowanie drobnych zleceń to niejedyna zła informacja dla zainteresowanej ulgą młodzieży. Nie skorzystają z niej, jeśli zarabiają na umowie o dzieło albo we własnej firmie. Zdaniem Ministerstwa Finansów etat i zlecenie są najpopularniejszymi formami aktywności zawodowej, dlatego tylko dla nich przewidziana jest preferencja.

Żeby skorzystać ze zwolnienia, trzeba więc zmienić zasady działania. Przykładowo młody biznesmen może przerzucić część przychodów na zlecenie. To zgodne z prawem. Przepisy nie zabraniają prowadzenia działalności gospodarczej i wykonywania poza nią umów zleceń, nawet tożsamych z tym, co się robi w firmie. Fiskus zgadza się na to też w interpretacjach.

Pole manewru mają także młodzi, którzy do tej pory są zatrudnieni na umowę o dzieło. Z reguły można ją zamienić na zwolnione od podatku zlecenie.

Osoby, które jeszcze w tym roku chcą skorzystać z ulgi, muszą poinformować o niej płatnika (pracodawcę lub zleceniodawcę). Inaczej nadal będzie potrącał zaliczki na podatek, które odzyskają dopiero po złożeniu zeznania (czyli w przyszłym roku). Płatnik nie ma bowiem obowiązku automatycznego stosowania zwolnienia.

W przyszłym roku rozliczenie ma wyglądać inaczej. Płatnik sam nie będzie potrącał zaliczek na PIT, niepotrzebne jest oświadczenie pracownika (zleceniobiorcy). Ale może on zawnioskować o niestosowanie zwolnienia. Warto tak zrobić, gdy zarabiamy w kilku miejscach i niepobieranie zaliczek przez wszystkich płatników spowoduje sporą dopłatę podatku w zeznaniu rocznym.

Wszystko wskazuje na to, że ustawodawca, wprowadzając zwolnienie z PIT dla młodych, z pełną świadomością pozostawił w przepisach opodatkowanie ryczałtem zleceń do 200 zł. Trudno zrozumieć dlaczego. Wielu młodych zarabia przecież właśnie na takich drobnych zleceniach. I zapłacą podatek, ryczałt jest bowiem obligatoryjny. Może to być spore rozczarowanie dla osób, które liczyły na pełną ulgę. Tym bardziej że ci, którzy zarobią na zleceniu więcej, są z podatku zwolnieni. Przy tej okazji warto byłoby się zastanowić, czy przepis o ryczałcie od przychodów do 200 zł ma w ogóle sens. Powoduje bowiem nierówności w opodatkowaniu. Zmusza też strony umowy do modyfikowania zasad współpracy po to, by uniknąć daniny.